„Moje drzewko pomarańczowe” Jose M de Vasconcelos

Kolejna książka, którą wypożyczyłam w bibliotece miejskiej: „Moje drzewko pomarańczowe” Jose M de Vasconcelos – tak jak mówi opis na pierwszej stronie książki to ‘historia małego chłopca, który poznał cierpienie’.  Wzruszająca opowieść o pięcioletnim chłopcu nazywanym Zeze. Wychowuje się on w ubogiej wielodzietnej rodzinie. Wie co to smutek, bieda, głód. Często na święta Bożego narodzenia nie dostaje nic. Pomimo swoich 5 lat szybko wydoroślał. Nikt nie zwraca na niego większej uwagi, choć on już tak dobrze rozumie potrzeby bezrobotnego ojca i młodszego brata którym się opiekuje. Ma niezwykłą wyobraźnię, przez co zaprzyjaźnia się i rozmawia z drzewem pomarańczowym, nietoperzem, a w jego piersi wibruje głos ptaszka. Daje innym swoją miłość lecz niewiele dostaje w zamian. Bity, poniżany i uważany przez rodzinę za łobuza otrzymuje choć trochę dobroci od wuja Edmunda, nauczycielkę, sprzedawcy piosenek oraz Portuga z którym się zaprzyjaźnia i który odmienia jego życ

Książka otwiera oczy na to jak trudne jest życie w ubogiej rodzinie, że każde dziecko potrzebuje miłości i zrozumienia. Smutne jest to, że taki malec jak Zeze myśli o tym, że lepiej byłoby się nie urodzić. Pragnie zamieszkać z obcą osobą niż ze swoją rodziną.

Pomimo tak wzruszającej opowieści nie zachwyciła mnie ta książka tak, jak tego oczekiwałam. Nie nazwałabym jej aż tak jak inni: ‘arcydziełem’, bo jest dużo naprawdę fajniejszych i bardziej poruszających pozycji.

 „Moje drzewo pomarańczowe” do przeczytania w jeden dzień, a dokładniej wystarczą 4 godziny :).

„Wreszcie zrozumiałem, co to znaczy ból. Ból to wcale nie znaczy dostać lanie, aż się mdleje. Ani nie znaczy rozciąć sobie stopę odłamkiem szkła tak, że lekarz musi ją zszywać. Ból zaczyna się dopiero wtedy, kiedy boli nas calutkie serce i zdaje się nam, że zaraz przez to umrzemy, i na dodatek nie możemy nikomu zdradzić naszego sekretu. Ból sprawia, że nie chce nam się ruszać ani ręką, ani nogą ani nawet przekręcić głowy na poduszce.”

Data wydania: 1976
Liczba stron: 214
Moja ocena: 5/10

2 myśli nt. „„Moje drzewko pomarańczowe” Jose M de Vasconcelos

  1. ~zagubiona

    Tytuł już zapisałam, a czytałaś „Kato-tata-nie pamiętnik”? Jeśli nie, to polecam, ale książka jest bardzo smutna i mocna! Jest jeszcze jej druga część, „Monidło”, ale moim zdaniem, to jest tylko skrót pierwszej, w połowie ją odstawiłam.
    Ps. Widzę, że to jest druga nasza wspólna pasja ;)

    Odpowiedz
    1. agnest Autor wpisu

      Oj tak, ostatnio jestem , jak to moje koleżanki mówią „molem książkowym” i cieszę się że czas mi teraz na to pozwala. O książce którą wspominasz nie słyszałam, ale jestem teraz w takim wrażliwym okresie że wole po takie smutne książki nie sięgać. Być może po porodzie bardzo chętnie, ale teraz staram się czytać bardziej wesołe :) „Moje drzewko pomarańczowe” wpadło mi w ręce w bibliotece, ale nie spodziewałam się że to będzie o takim nieszczęśliwym chłopcu :/

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>