Archiwa tagu: O wszytskim i o niczym

Meble – małe zamieszanie

Dwa tygodnie temu zamówiliśmy mebelki do przedpokoju. W poniedziałek rano już do nas przyjechały. Szafa rogowa, w której frontem jest lustro a pozostałe części białe, szafka wisząca i mała skrzynka ze schowkiem na której można usiąść. Wszystko ładnie, pięknie, tylko jest jedno ale… kolorem  korpusów nie pasują do całości mieszkania! Kuchnia otwarta z meblami w innym kolorze, stołowy bez drzwi a w nim znów inny kolor mebli… jednym słowem: co teraz? Dzwonimy do zakładu, zapytać jaka byłaby cena wymiany korpusów. Na nasze szczęście płytę w kolorze naszych mebli kuchennych mają na stanie, także 150 zł tylko za robociznę. No więc mąż zdecydował – robimy! We wtorek mebelki nam zabrali (szafka i skrzynia). Szafa na szczęście cała biała, więc nie ma potrzeby wymiany. Dziś o 10 mieliśmy już nowe mebelki :). Poniżej na zdjęciach: górne zdjęcia – wersja jasna, na dole – ciemna. Które Wam się podobają bardziej, i które myślicie są już na stałe? meble

Ciąża – 24 tydzień (odpoczynek)

24 tydzień ciąży szybko nam zleciał – głównie na wypoczynku. Było leżenie, czytanie książek, drobne zakupy, gotowanie, sprzątanie… Starałam się odpoczywać i zbierać siły na sobotni wypad do Łodzi. A tam pochodziliśmy sobie po marketach w celu znalezienia części potrzebnych do rozpoczęcia remontu w czerwcu. Kafelek na ścianę do wc jeszcze nie wybraliśmy, ale wiemy już jaki gabaryt, umywalka, kran i kafelki na podłogę. A jak dla nas to już dużo :). Na koniec skończyliśmy w Porcie Łódź, gdzie kupiłam sobie 2 staniczki do karmienia maluszka. I jestem z nich bardzo zadowolona, bo nie dość, że są wygodne to jeszcze 40zł za sztukę :]. Także cała sobota nam minęła. Nóżki troszkę bolały od chodzenia i czułam zmęczenie, więc jak tylko przyszedł wieczór to zasnęłam jak dziecko :). W niedziele relaksowaliśmy się na basenie, i w ten oto sposób ‘pyk’ kolejny tydzień minął.

Nasza mała kosmonautka daje znaki: tu kopnie, tak kopnie… kopnięcia czuć już coraz wyżej i w różnych stronach brzuszka. Odczuwam to jako lekki ‘gazy’, najczęściej jak jem albo leże już w łóżku – bez kopnięcia nie zasnę i rano też nie wstanę. Wydaje mi się, że ogólnie to bardzo mało śpi, bo zawsze jak chcę ją podsłuchać, to się tam kręci i fikołki robi. Mam tylko nadzieję, że po porodzie taka fikuśna nie będzie, a raczej spokojna po mamusi ;).

Poduszka ciążowa – kojec

kojecTrzytygodnie temu zakupiłam taką oto poduszkę ciążową w kształcie litery C, nazywaną: ‘Kojec’. Przeczytałam dużo dobrych opinii na forach o niej, więc postanowiłam i ja ją zakupić. Pierwszym jej plusem jest to, że po nieprzespanych nocach po których nie mogłam się dobrze ułożyć, zasypiam w poduszce jak aniołek – nawet nie wiem kiedy :).  I chyba tak dobrze mi się w niej śpi, że budzę się dopiero wtedy, gdy zdrętwieje mi jakaś część ciała długo nieruszana :p. Kolejna zaleta to takie, że otula moje ciało podczas snu. Niedawno też się dowiedziałam, że trzymając poduchę miedzy kolanami utrzymuje ona biodra i kręgosłup w neutralnej pozycji – co jest bardzo ważne, a kojec super się do tego nadaje (zwykła poduszka się tak dobrze nie uformuje). I przyznam, że przy moich bólach kręgosłupa nieraz wstaje wypoczęta. No chyba, że leżę na wprost z rękoma w górze, wtedy i wstać nie mogę i ręce bardzo drętwieją. Na stronie firmowej gdzie zakupiłam owy produkt można też przeczytać że leżenie z poduchą powoduje lepsze krążenie i odprężenie, likwiduje napięcie brzucha, pleców, ramion, karku, bioder raz nóg podczas snu. Kojec można dowolnie ułożyć według własnych potrzeb. Jest dostępny w różnych kolorach, …ja wybrałam fiolet._DSC1633bm

Po porodzie poducha jest pomocą w czasie karmienia niemowlaczka, ale o tym przekonam się już we wrześniu. Przypuszczam, że i mój maluszek będzie z niej korzystał, a niewątpliwie przyda się przy drugiej ciąży. Zdradzę, że i mój mąż się do niej ‚dobiera’ :p Poniekąd owy kojec jest prezentem od niego, i ulgą dla jego plecków, gdy kładłam na nim moje nóżki nocą szukając dogodnej pozycji do snu. Na tą chwilę jestem z poduszki zadowolona i polecam z czystym sumieniem.

A czy któraś z koleżanek blogowych posiada/ła podobną poduchę i czy jest z niej tak samo jak ja zadowolona?

Święta coraz bliżej

Święta zapowiadają się ciepło. Przynajmniej tak mówią w TV.  Rok temu nie mieliśmy takiego szczęścia. Tym razem zapowiada się 20stopni na plusie.  Nadchodzące Święta mamy już zaplanowane, a raczej zaplanowały się same. W związku z tym, że mąż idzie do pracy w sobotę – to ja z moim kosmonautą idziemy z koszyczkiem do kościoła. Koszyczek będzie konsumowany w niedzielę rano. Potem szykujemy się do rodziców męża na rodzinny obiad. Jak to zazwyczaj bywa na kolacji się skończy i tak dzień nam misie. W poniedziałek znów idziemy do rodziców moich. Tak Święta niestety szybko nam się skończą. Zdecydowanie jestem za tym, by przedłużyć je do środy :). Kartka świątecznaAle kto mnie posłucha?!  

Kartka do dalszych znajomych z życzeniami już wysłana, do bliższych wyślemy życzenia sms-em, a do tych najbliższych nie trzeba, bo z nimi właśnie będziemy świętować. Dom z grubsza wysprzątany, wypieki zostawiam na czwartek i piątek.
Następne święta będziemy już w trójkę -  to dopiero będą ŚWIĘTA! :)

 

Razem z naszym ‚kosmonautą’ intensywnie spędzamy weekend

Jak Wam minął weekend? …bo u nas intensywnie :). Piątek i sobotę spędziłam głównie na sprzątaniu: umycie dwóch okien, prasowanie i wieszanie firanek, wielkie prania, przesuwanie mebli w stołowym (w tym pomógł mi mąż) segregowanie i układanie w nich ubrań, odkurzanie i mycie podług, pieczenie ciasta, szykowanie posiłków (teraz jem ich więcej i częściej) zmywanie,… i wiele innych mniejszych drobiazgów. Znalazłam też chwilę, by „włożyć nos w książkę” :). A niedziela minęła szybciutko na odpoczynku. Leniuchowanie do 9:30.  Po śniadaniu godzinka na basenie – przyznam, że dziś mi się bardzo fajnie pływało. Po powrocie ciasto, obiadek, po obiadku książka i godzina snu, na kolacje zjedliśmy pyszną tortillę, którą przygotowuje mój mąż i tak sobie miło spędzamy wieczór z pełnymi brzuchami przed TV i komputerem.

Dzidzia coraz częściej daje mi znak że sobie bryka po brzuszku. Wczoraj wieczorem czułam mojego małego kosmonautę na dole brzucha, nad ranem na górze bliżej pępka. W południe odczuwałam ruchy po lewej stronie, godzinę temu po prawej. Od tak sobie bryka :). A przed chwilą mój mąż oznajmił mi następującą wiadomość „jak będzie chłopak to damy mu na imię Sherlock, …a na drugie MacGyver” hehe… jak Wam się podoba? :p

Przygotowania do świąt – planowanie, sprzatanie…

Wiosenna pogoda jest nieprzewidywalna. Dziś pierwsze burze i ulewy po zimie, a zapowiadało się tak ładnie. Rano zrobiłam zakupy, po powrocie wypiłam owocową herbatkę, zjadłam bułeczkę i postanowiłam zacząć porządki przed nadchodzącymi świętami Wielkanocnymi. Umyłam dwa mniejsze okna w mieszkaniu. Niestety zostały mi dwa większe do podziału na 2 dni, żeby się zbytnio nie przemęczać. Po umyciu okien zabrałam się do zrobienia obiadu – pysznego żurku (przepisem podzielę się niebawem). Potem oczywiście rozpętała się burza no i zachlapała moje wcześniej umyte okienka :). Tym sposobem minęło mi pół dnia. Do rąk wzięłam zatem książkę, usiadłam trochę do komputera, a między czasie mama przyniosła mi do wazonu piękne, żółciutkie, pachnące żonkile. Teraz na nie spoglądam i cieszę oczy. Do końca tygodnia w planach dalsze sprzątanie i szykowanie domu do Wielkanocy. Święta niestety szybko miną, ale trzeba trochę się do nich przygotować. 3 dni przed świętami jeszcze badania USG płodu i echo serca, których się już doczekać nie mogę. Dziś w nocy obudził mnie ból brzucha, po pewnym czasie ustąpił i zasnęła, ale przez cały dzień czułam takie jakby ciągnięcia, szczypania w dole brzucha. Trudno to raczej opisać, jednak mam nadzieję, że to normalne objawy ciąży w 5 miesiącu, jak myślicie?
A po świętach już tylko przygotowania do przyjęcia maluszka. Lektury ciążowe pójdą w ruch – trzeba będzie dowiedzieć się co przygotować, kupić… urządzić pokoik małego śpioszka :). O jej, teraz sobie uświadomiłam jak czas szybko leci. Niedawno robiliśmy test ciążowy, a tu już 5 miesiąc. Wow!